Kategorie

archiwum (1) fizyka (18) fotografie (11) historia (4) inne (47) karate (63) kata (28) książki (12) multimedia (38) obozy (16) recenzje (7) rycerka (8) seminaria (6) sponsorzy (1) technika (42) trening (106) turnieje (9) ważne (65) wiedza (4)

wtorek, 29 maja 2012

Biomechanika cd.



Okazała się książka, której tytuł sugeruje, że w tematyce naukowej analizy sztuk walki coś się wreszcie ruszyło. To by było bardzo pozytywne zjawisko, bo częściowo stopowałoby szarlatanerię w tym temacie. Ale niestety, ta książka tego nie uczyni. Dal początkujących jest raczej za trudna i mało intuicyjna, a przy tym mało klarowna. Jedynie zaawansowani może coś z niej wyczytają, ale potencjalny czytelnik chyba oczekuje jakiejś rzeczowej analizy, a tej tutaj raczej mało. trzeba się na prawdę mocno skupiać, aby z teksu wyciągać praktyczne wnioski. Opisane tu kiedyś wcześniej "Krótkie wykłady z Biomechaniki Sportu" cenię wyżej. Ale czytam dalej.

wtorek, 22 maja 2012

W zdrowym ciele, zdroew ciele ...

Można, i chyba należy, przeczytać TUTAJ i pooglądać:





poniedziałek, 21 maja 2012

Na kolana

Kolana to ostatnio temat klubowy. Michał z ich powodu zrezygnował z treningów, Marek jest chwilowo wyeliminowany, ale mam nadzieję, że dotrze do takiego lekarza, który chce pomagać, a tu nawet się moje prawe odezwało. Może to choroba zbiorowa, ale bardziej zwalam na rower, który wymaga nieco innego kontrolowania, stawiania i naciskania nogi. W każdym razie liczę na to, że Marek się że sprawy wygrzebie, ale też zacznie o to kolano dbać i w nowym sezonie da radę. Moje obudziło się równo po 15 latach i wróciło uczucie permanentnego puchnięcia i zablokowania. Swego czasu nikt nie potrafił pomóc, wyrozumiały wuefista pozwalał odpocząć, znajomy ortopeda zawyrokował, że to nadprodukcja mazi stawowej na skutek podrażniania. Zakończenia wzrostu i siłownia na długi czas sprawę zażegnały. Dzisiaj, mając w perspektywie bardziej wymagający fizycznie trening zastosowałem mój stary, intuicyjny patent (mój - mimo, że widziałem go także w amerykańskiej telewizji za ciężkie dolary) i niezbyt szerokim i krótkim bandażem wiążę kolano tuż pod rzepką, w dolnej części dołu podkolanowego. Nie mam w tej chwili pojęcia dlaczego to działa, ale działa. Pewnie trochę jak orteza, mam nadzieję, że nie jak placebo. No a rower musi zostać..., bo łydki...

P.S
Po dzisiejszym treningu gratulacje dla Miśka, że go dzielnie zniósł.

czwartek, 17 maja 2012

Zabili go i ...

Przy filmach "kung fu" realizowane na turniejach karate tradycyjnego, enbu jest przykładem doskonalej logiki walki i realizmu. Na szczęście jednak filmy "kopane" też się zmieniają i czasy JCvD, Stevena Seagala i wielkiego Czaka odchodzą powoli w niepamięć. Końcowa scena walki w filmie, którego fragment poniżej jest właśnie przykładem nowego, innego nurtu mordobicia, choć ma też typową cechę kina azjatyckiego: bzdurny, idiotyczny i bezsensownie brutalny finał. Ilość zadanych i celnych ciosów ma się do realu równie precyzyjnie co sceny walki z ŻauKlodem, ale za to użyte techniki, w szczególności parterowe są tu pokazane elegancko. Filmu w całości nie polecam. Tu scena finałowa: